piątek, 3 stycznia 2014

Początki zawsze są najtrudniejsze, ale czy nie są też najpiękniejsze..?

    Spotkałam wczoraj mężczyznę. Przyjechał do mojego domu z dwoma młodymi synami. Nie poznałam ich imion ale wiem, że w swoim życiu widzieli dużo złych rzeczy. Mężczyzna, który był ich ojcem spytał moją mamę zanim zdążył wysiąść z samochodu czy nie ma w swoim ogrodzie krzaku róży (podał dokładną nazwę gatunku którego szukał, niestety nie zdołałam jej zapamiętać). Moja Mama odpowiedziala- "tak, mam" , po czym zaprowadziła ich do ogrodu i pozwoliła wykopać kwiat o który pytali.
Róża była piękna...
    Na początku zaczęłam się zastanawiać, jak to możliwe, że dotąd nie zauważyłam czegoś tak niezwykłego przychodząc w to miejsce codziennie.
Roślina nie tylko była urodziwa ale też zniewalała swoim zapachem, sprawiała, że nie potrafiłam oderwać od niej wzroku.
Moją konsternacje przerwał przeraźliwy szloch.. był to płacz mężczyzny.
Spytałam go przerażona, dlaczego płacze?  Po jego twarzy spływały strumienie łez. Czułam, że nie chcę poznać odpowiedzi, że będzie to coś strasznego, że nie będę potrafiła mu pomóc. Jego synowie patrzyli mi prosto w oczy, lecz nie płakali, widziałam w nich wyłącznie siłę i spokój.
Ich ojciec otarł łzy, skinieniem głowy wskazał na kwiat i powiedział:
- ta róża, była ulubionym kwiatem mojej wspaniałej żony. Moja żona umarła a niedługo po jej śmierci krzak, który codziennie pielęgnowała usechł. Szukałem tej rośliny na całym świecie a teraz kiedy ją znalazłem mogę być szczęśliwy.

    Chwilę potem otworzyłam oczy...
...sen się urwał, a może po prostu się skończył. Długo się nad nim zastanawiałam, szukając odpowiedzi. Kim jestem? Różą czy mężczyzną ... ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz